Trudno sobie wyobrazić życie w Holandii bez dwóch kółek – na 1, 5 mln mieszkańców przypada w tym kraju aż 11 mln rowerów. Większość z nich to skromne stadfietsen (rowery miejskie), które wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk w wyniku kradzieży. W Holandii nie ma gór, ale rowerzyści zazwyczaj chowają w garażu drugi jednoślad – elegancki szosowy, turystyczny czy nawet górski, na którym w weekendy czy święta suną pośród zielonych pól.

obozy sportowe rekreacyjneHolandia to kraj stworzony dla rowerzystów. Czeka tutaj na nich rozległa sieć ścieżek rowerowych, oznakowane szlaki oraz mnóstwo dróżek wiodących w głąb polderów, lasów, na wrzosowiska czy między pola.

Rowerowe przejażdżki zbliżają Holendrów, również dlatego, że uprawia je tak wiele osób. Znaczna grupa to ludzie starsi, którzy żyjąc w innym kraju, zapewne spędzaliby dnie w kaplicach przed kominkiem. Trzeba przyznać, że ich determinacja może imponować – pedałują z zaangażowaniem niezależnie od pogody, nawet wtedy, gdy młodzież już dawno siedzi w domu.

Jeśli ktoś boi się jeździć w mieście ze względu na duży ruch samochodowy, powinien zacząć przygodę z rowerem od wyprawy na wieś. Najlepiej wypożyczyć pojazd w miejskim punkcie, a potem pojechać pociągiem w dowolne miejsce. Wypożyczalnie działają na wszystkich dużych dworcach kolejowych i na wielu małych stacjach. Po całodniowym pedałowaniu powrót pociągiem jest wygodnym i kuszącym rozwiązaniem.

Podczas wypraw trzeba uważać na bardzo silny wiatr, który na płaskich polderach w rejonie wybrzeża wieje właściwie bez przerwy. Jeśli ktoś woli spokojniejszą jazdę, powinien szukać osłoniętych leśnych tras w głębi lądu. W żadnej sytuacji nie należy się załamywać – nawet, jeśli w jedną stronę jedzie się pod wiatr, w drodze powrotnej będzie przecież odwrotnie.

W słabo zaludnionych zakątkach kraju, gdzie rzadko zaglądają turyści, a życie toczy się niespiesznym rytmem, można podczas wycieczki nikogo nie spotkać. Gdy się tak jedzie, patrząc na poruszające się łopaty wiatraków, czuje się wolność, jaką dają dwa kółka. Człowiek staje się wówczas cząstką przyrody, czego nigdy nie daje wycieczka samochodowa.

Trasa łatwej czterogodzinnej okrężnej wycieczki z Amsterdamu, umożliwiającej ominięcie ruchu samochodowego, wiedzie na południe wzdłuż koryta rzeki Amstel. Po ok. 30 minutach wyjeżdża się nagle wśród pól na drogę prowadzącą do ładnej wioski Oudekerk aan de Amstel.

Znacznie poważniejszym wyzwaniem jest wyprawa dookoła Usselmeer. Aż do lat 30. XX w. wielkie jezioro u wrót Amsterdamu było morzem – Zuiderzee, który jednak nie oparło się holenderskiej skłonności do kształtowania krajobrazu. Większość rowerzystów nie odmawia sobie przyjemności okrążenia „morza” i doświadczenia czegoś, co zapadnie im na zawsze w pamięć. Trudno się zresztą dziwić, bo przejazd wąską ścieżką między polderami i jeziorem, w wietrze, słońcu czy deszczu, to naprawdę niezwykłe przeżycie.

Doświadczeni kolarze mogą zaliczyć całą 320-kilometrową trasę w jeden dzień. Amatorzy powinni podzielić ją na 4 lub 6 dni. Okolice Usselmeer należą do najpiękniejszych miejsc w kraju, zatem podczas jazdy naprawdę jest, co podziwiać.

Niestety, w pozornie bezpiecznej Holandii nie brakuje złodziei rowerowych. Być może nie połakomią się na starą „szosówkę”. Ale droższych modeli nie należy pozostawiać bez odpowiedniego zabezpieczenia. Nawyk przypinania bądź blokowania roweru bardzo się przyda.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Kategorie wpisów
Kalendarz
Czerwiec 2010
P W Ś C P S N
« maj   lip »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930